Bulwar Filmowy - blog filmowy
  • STRONA GŁÓWNA
  • FILM
    • RECENZJE
    • ARTYKUŁY
    • MUZYKA FILMOWA
    • HISTORIA FILMU
    • WYDARZENIA
    • KSIĄŻKI FILMOWE
    • NAGRODY
    • RANKINGI
    • KONKURSY
    • PROJEKTOR - FILMY NA STRYCHU
  • LUDZIE FILMU
    • AKTORZY
    • REŻYSERZY
    • SCENARZYŚCI
    • PRODUCENCI
    • ROZMOWY
  • GALERIA
  • O MNIE
  • KONTAKT
    • E-MAIL
    • WSPÓŁPRACA
Hugo i jego wynalazek to dzieło, które nie jest podobne do żadnego innego w bogatym filmowym dorobku Martina Scorsese. Możliwe jednak, że jest jednym z najbliższych jego sercu. Opowieść ta, to sfilmowanie miłości, jaką reżyser żywi do X muzy. Adaptacja książki Briana Selznicka The Invention of Hugo Cabret to laurka złożona początkom przemysłu filmowego i wybitnemu twórcy, jakim był Georges Méliès. Wychwala zachwycającą magię ruchomych obrazów, które przenoszą widza w najróżniejsze miejsca i czas. Pokazują to, co dotychczas było możliwe tylko w naszej wyobraźni. Scorsese tworzy mądrą baśń o miłości, przyjaźni, zadośćuczynieniu i przede wszystkim o odnajdywaniu sensu w życiu. Dokonuje tego przez mistrzowskie połączenie najnowszych technologii z tradycją. Oddaje hołd kinu niememu, wskrzeszając jego ducha przy użyciu formatu 3D i efektów specjalnych.

Obraz to historia młodego chłopca, Hugo mieszkającego samotnie na Dworcu Montparnasse w Paryżu. Musi on ukrywać się przed wzrokiem podróżnych, a zwłaszcza groźnego nadzorcy i jego psa. Codziennie nakręca bądź przywraca do użytkowania dworcowe zegary oraz próbuje naprawić jedyną pamiątkę po tragicznie zmarłym ojcu – błyszczącą, przypominającą człowieka maszynę. Hugo wierzy, że wprawiając ją w ruch, otrzyma pewną ważną dla niego wiadomość. Pewnego dnia na swojej drodze spotyka Isabelle, z którą odkryje niejedną piękną tajemnicę i jej przybranych rodziców. Ojcem dziewczynki jest sprzedawca zabawek, niegdyś wielki reżyser i wizjoner kina.

W centrum tej niezwykłej opowieści jest mały chłopiec i droga, którą musi przejść, aby pogodzić się ze stratą bliskiej osoby. Niespodziewanie jego losy krzyżują się z zapomnianym przez świat Georgesem Mélièsem, który pragnie pozostawić bolesną przeszłość za sobą. To właśnie od momentu tego spotkania pojawią się sceny, które zauroczą każdego miłośnika X muzy. Prześledzimy w serii retrospekcji historie życia i kariery wielkiego francuskiego twórcy, ale i nie tylko. Kino staje się pełnoprawnym bohaterem filmu, w nie mniejszym stopniu niż Hugo czy Méliès. Widz poznaje początki sztuki, która przez lata uważana była za jarmarczną rozrywkę. Przeżywamy na nowo takie widowiska, jak Wjazd pociągu na staje w Ciotat i Wyjście robotników z fabryki (1985) braci Lumiere, które oglądają nasi bohaterowie. Zobaczymy fragment obrazu Jeszcze wyżej (1923) z Haroldem Loydem, który zawisa na wielkim zegarze. Scrosese, wykorzystuje ten motyw na jednym z plakatów promocyjnych, zastępując aktora, Hugo. Chłopiec wraz z Isabelle, po tym jak naprawiony automat rysuje scenę z Podróży na księżyc, rozpoczynają swoją podróż w głąb historii. Przeglądając książkę o początkach kinematografii, kolejne przewracane przez nich strony to ujęcia wprost z klasycznych, niemych filmów. Widza czarują kadry z The Kiss (1896), Nietolerancji (1916) czy sam Rudolph Valentino i Charlie Chaplin. Zaczynamy także stopniowo poznawać drogę do chwały i upadku wspomnianego Georgesa Mélièsa.
W serii retrospekcji zaglądamy do studia artysty, w którym tworzył swoje dzieła – pisał, projektował, reżyserował, grał. Zbudował je w 1907 roku w swojej posiadłości w Montreuil i było to pierwsze na świecie studio filmowe. Scorsese daje nam możliwość przyjrzenia się pracy tego wybitnego twórcy. Rysuje przed nami plan i poszczególne sceny obrazu Fairyland: A Kingdom of Fairies, w którym inscenizacja, kostiumy i magiczna iluzja tworzą magię ruchomych obrazów. W kadrze widzimy akwarium umieszczone przed kamerą, a w tle dostrzegamy bohaterów – wszystko wygląda tak, jakby działo się pod wodą. Dostrzegamy samego Mélièsa w roli Diabła z filmu The Devil and the Statue (1902) i jego żonę w jednym z ujęć z Zaćmienie (1907). Wraz ze wspomnieniami wracamy na plan zdjęciowy obrazu The Palace of the Arabian Nights (1905), gdzie kręcone są ujęcia z wielkim smokiem. Odpowiednie kadry, bogactwo technicznych rozwiązań i wspaniała scenografia sprawiała, że sen stawał się jawą. Montaż to kolejna ważna rzecz, której wybitny reżyser się nie obawiał. Wynalazł dziesiątki sposobów na filmowe zdjęcia, które do dziś dnia są stosowane, wprowadził kolor do obrazu, ręcznie barwiąc klatki. Była to wizja artystyczna nieograniczona przez rzeczywistość. W filmie nie mogło zabraknąć najbardziej znanego dzieła jakim jest Podróż na Księżyc (1902). Jest to historia naukowców, którzy udają się na tytułowy księżyc. Wystrzeleni z ogromnej armaty lądując w oku upragnionego celu. Śledzimy ich poczynania, walkę z tubylcami i powrót na Ziemię. Reżyser pokazuje te sceny w momencie, gdy nasi młodzi bohaterowie, Hugo i Izabelle oglądają je w domu francuskiego twórcy. Zakończenie to hołd, który składa jeden wybitny twórca, drugiemu. Siedzimy na widowni podczas uroczystości na część Georgesa Mélièsa, który mówi: A teraz drodzy przyjaciele zwracam się do Was takimi jakimi naprawdę jesteście: czarodziejami, syrenami, podróżnikami, poszukiwaczami przygód, magikami. Podążcie ze mną w ten sen. Kurtyna rozsuwa się, aby przenieść nas do niezwykłego, wizjonerskiego świata filmowego z początku ubiegłego stulecia.

Hugo i jego wynalazek to dzieło, które pozwala nam kolejny raz zakochać się w ruchomych obrazach. Nasze marzenia, pragnienia i lęki mogą się zmaterializować dzięki wyjątkowości obcowania z kinem. Pokazywał to Méliès, wyprzedzając swoją epokę, pokazuje to Scorsese. Ten drugi to swoiste połączenie tego pierwszego – jednego z najwybitniejszych twórców filmowych – i małego Hugo, który poszukuje przygód, a jego miłość do kina jest niczym nieograniczona. Przesłanie filmu jest proste, ale jakże prawdziwe: nawet w najtrudniejszej sytuacji nie rezygnujmy z poszukiwania drogi, dzięki której odnajdziemy sens życia. W jednej ze scen Georges Méliès mówi: Szczęśliwe zakończenia zdarzają się tylko w filmach. Z perspektywy czasu wiemy, że i w prawdziwym życiu dożył szczęśliwego zakończenia. Przez lata prowadził sklep. Pod koniec lat dwudziestych ubiegłego wieku grupa dziennikarzy zainteresowała się jego twórczością, która ponownie wróciła na afisze. W 1932 roku został odznaczony Legią Honorową – najwyższym odznaczeniem we Francji. Jego twórcza spuścizna znana i ceniona jest po dziś dzień na całym świecie. Uśmiech losu zawitał także w życiu bądź co bądź fikcyjnej postaci, Hugo Cabreta, ale to przecież on był przyczynkiem tej niezwykłe przygody. Hugo i jego wynalazek to wizualna perła – magiczne obrazowanie świata kontrastowane z historią i filmową tradycją.







Kadry z The Palace of the Arabian Nights (1905),oryginał i Hugo (2011) 2112-tile

Wytwórnia w Montreuil / kadr z filmu Hugo
272129.1


Zapraszamy na kolejny przegląd TV.



Dokumentalne biografie są z reguły niezwykle trudne do sfilmowania i przedstawienia w sposób jak najbardziej obiektywny. Twórca może być bowiem na tyle mocno związany z przedawnianym tematem, że będzie pragnął stworzyć film o nim i te zainteresowania mogą prowadzić do subiektywizmu. Inni natomiast swoje zamiłowanie do danej historii mogą chcieć przekazać widzom albo odwrotnie, mogą z czymś się nie zgadzać i chcieć to zamanifestować. Sam status kina dokumentalnego nie jest także do końca jasny – brak jego wyznaczników czy konkretnych kryteriów, jakimi przy jego tworzeniu trzeba się kierować. Istnieją również pewne napięcia między rzeczywistością a jej interpretacją czy między przedmiotem obserwacji, a jego obserwatorem. Odpowiednie ustawienie kamery, ujęcie, montaż, nawet światło na planie mają ogromny wpływ na to, jak odbierzmy przedstawianą historię. 

A Letter to Elia to niekonwencjonalny, godzinny dokument, który jest bardzo osobistym, wzajemnym odkrywaniem jednego wybitnego reżysera przez drugiego. Martin Scorsese i współtwórca obrazu Kent Jones zmontowali film bez przesadnych grzeczności i z pełną świadomością tego, co chcą przekazać. Nie znajdziemy w nim wypowiedzi osób związanych z głównym bohaterem na przestrzeni lat – większość dzieła składa się z komentarzy samego Scorsese ilustrowanych fotografiami i scenami z największych klasyków Kazana. Są tu także fragmenty jego archiwalnego wywiadu oraz czytane – przez aktora Eliasa Koteas’a – wybrane części autobiografii z 1988 roku.



What kind of a person must a film director be?[1] – pytaniem tym rozpoczyna Scorsese swe rozważania dotyczące Elii Kazana. Chwilę wcześniej słyszymy odpowiedź tego drugiego: [Should have] a very thick skin, a very sensitive soul, simultaneously[2] – już w tym momencie zdajemy sobie sprawę, iż będzie to bardzo emocjonalna i osobista podróż po świecie amerykańskiego reżysera. To, z jaką pasją mówi o twórczości Kazana, pobudza ten film do życia. Jest to, moim zdaniem, najmocniejszy punkt obrazu. Poprzez kolejne sceny przyglądamy się życiu i karierze twórcy Dżentelmeńskiej umowy – od syna greckich imigrantów, odnoszącego sukcesy aktora, po wybitnego reżysera. Mimo odniesień do wielu filmów, trzy z nich znaczą dla Scorsese najwięcej – Na nabrzeżach, Na wschód od Edenu oraz Ameryka, Ameryka. 


Pierwszy z nich obejrzał w 1954 roku w nieistniejącym już kinie Loew’s Commodore w Nowym Jorku. Dzieło to przemawiało do młodego Scorsese, ponieważ pokazywało świat, który znał i który miał dla niego znaczenie. Identyfikował się z opowiedzianą historią, bohaterami, a każda obejrzana scena wywierała głęboki wpływ. Obraz ten był również ważny dla samego Kazana, ponieważ zdefiniował go jako twórcę – pokazywał prawdziwe miejsca, zamiast filmowych dekoracji oraz autentycznych ludzi. Film ten można uznać za swego rodzaju „rozliczenie się” z pewnym wydarzeniem, który odmieniło jego światopogląd i bieg kariery. Marlon Brando gra młodego robotnika portowego, który postanowił zeznawać przeciwko własnemu bratu, gangsterowi odpowiedzialnemu za popełnione na nabrzeżach zbrodnie – dwa lata wcześniej Kazan znalazł się w podobnej sytuacji. W 1952 roku został on wezwany przed komisję senacką McCarthy’ego badającą dzielność antyamerykańską. W odpowiedzi na zadawane pytania złożył zeznania obciążające ośmiu kolegów z Partii Komunistycznej, do której należał zaledwie półtora roku w latach wielkiego kryzysu. Zostało to przyjęcie bardzo negatywnie przez artystyczny świat i skutkowało znalezieniem się na „czarnej liście Hollywood”. Dokument nie pomija tego kontrowersyjnego w życiu reżysera momentu.

O drugim tytule Scorsese ponownie wypowiada się bardzo sentymentalnie i z wielkim podziwem. Opowiada, jak pierwszy raz widział go w 1955 roku jako młody chłopak. Czuł się częścią filmu, nie odczuwając żadnych ograniczeń. Po kolejnych seansach na przestrzeni lat coraz lepiej rozumiał sens i przesłanie tego dzieła. Zaczął analizować pracę Kazana – od światła, odpowiednich kadrów, prowadzenia aktorów po montaż. 

Ostatni z trzech wymienionych filmów to, zdaniem Scorsese, „to ten” – epickie dzieło opowiadające o pozostawieniu tego, co znane i z pasją odkrywanie tego co nie znane – śmiałe spełnianie marzeń. Kiedy wypowiada słowa The picture is very special, to me because it’s „the” story możemy dostrzec, że fascynacja ta trwa nawet po pięćdziesiąt latach od premiery. Jest to osobisty dla obydwu twórców obraz. To historia ich rodzin – imigrantów i walki o nowe, lepsze życie. Obraz ten był dla Kazana pewnego rodzaju zerwaniem z Hollywood – odejściem od jego wzorców i sposobów tworzenia. 





Po tych trzech filmach Scorsese zainteresował się całą filmografią twórcy Układu – oglądał, analizował, inspirował się. Kręcąc kolejne sceny swoich filmów, zadaje sobie każdorazowo pytanie, czy ta konkretna scena będzie wzbudzać takie wielkie emocje i miłość, jaką sam odczuwa dzięki Elii Kazanowi. 
W 1964 roku jako student NYU miał okazje poznać swojego mistrza. Wspomina pierwsze zamienione z nim zdania i chęć bycia asystentem przy produkcji jednego z filmów Kazana. Spotykają się ponownie po kilka latach i od tej pory łączy ich przyjaźń, która przetrwa do śmieci Kazana w 2003 roku. Scorsese z wielkim sentymentem i zarazem rozżaleniem wspomina rozdanie nagród Akademii Filmowej z 1999 roku, kiedy wręczał wraz z Robertem De Niro, twórcy Ameryka, Ameryka honorowego Oscara. Chwila o tyle szczególna, że odbyła się w aferze skandalu związanego ponownie z zeznawaniem w 1952 roku. Mimo sprzeciwów i manifestacji mniejszości Elia Kazan otrzymał minutową owację na stojąco większości zgromadzonych gwiazd. Z dumą , stojąc u jego boku, wspierał go Martin Scorsese.


A Letter to Elia przedstawia historię na wielu różnych poziomach. Z jednej strony jest to prezentacja znakomitego dorobku twórczego Kazana i drogi, jaką musiał przejść. Z drugiej strony są to osobiste rozważania Scorsese. Jest on zafascynowany życiem grackiego imigranta przybywającego wraz z rodziną do USA i walczącego o lepsze jutro. Film nie obarcza nas zbyt dużą ilością osobistych detali. Twórcy skupiają się bardziej na filmach i znaczeniu, jakie miały one dla obu znakomitych reżyserów. Jak mówi sam Scorsese Maybe you learn more from the work than the man[3]. Oglądając ów dokument, pojawia się w widzu niedoparta chęć zagłębienia się w bogatą filmografię Kazana. Twórca Taksówkarza zaraża nas swoją pasją. Nie robi tego w sposób infantylny – mówi bardzo rzeczowo i w naturalny sposób. Nie próbuje grać na emocjach widzów czy przekonywać ich do swoich racji. Swoje wypowiedzi bardzo często uzupełnia wybranymi scenami filmowymi, które dopowiadają to, co reżyser przemilczał. To wszystko przeplata się z opiniami Elia Kazana – zarówno głos z off-u, jak i fragmenty wywiadu tworzą specyficzny dialog między reżyserami. Nie znajdziemy tu nie potrzebnego bagażu archiwalnego materiału i wywiadów współpracowników. Odkryjemy autentyczne emocje i zwrócimy uwagę na Kazana nie tylko jako wybitnego artystę, ale także, a może przede wszystkim jako człowieka. Archiwa wybrane na potrzeby tego dzieła są wyważone, ale niezmiernie interesujące. Dostrzegamy sporą ilość prywatnych fotografii dopełnionych opowiadanymi historiami, które ukazują Kazana jako człowieka, którym targają niezliczone emocje. Wywiad, na który twórcy się zdecydowali jest daleki od podniosłego tonu czy próby usprawiedliwienia tego co wydarzyło się roku 1952. W tej kwestii Kazan wyraża się bardzo poważnie, z lekkim żalem w głosie, ale dzięki temu, jest dla nas jeszcze bardziej autentyczny i ludzki – mówi : Either way you go, you lose[4]. Wydarzenie to dotknęło go głęboko, lecz stara się mówić o nim jedynie przez pryzmat swoich filmów. Jakiekolwiek mamy odczucia co do działań Kazana w czasach „czarnej listy”, obraz ten pokazuje siłę najwybitniejszych jego dzieł i tego, co prezentowały oraz uświadamia nam, iż żaden twórca filmowy nie żyje w próżni.



Martin Scorsese w swoim artystycznym dorobku ma około dwudziestu filmów dokumentalnych. Spora część z nich dotyczy jego osobistych pasji i zainteresowań. Warto przytoczyć chociażby Italianamerican, w którym występuje wraz z rodzicami i opowiada o trudach imigrantów w Nowym Jorku. Innymi przykładami mogą być Historia kina amerykańskiego według Martina Scorsese czy Bez stałego adresu: Bob Dylan, w którym czujemy, że muzyka lat 60. jak i sam muzyk są mu bliscy. Oglądając jednak A Letter to Elia nie mamy wątpliwości, że ów obraz jest jednym z najgłębiej sięgających w prywatne myśli reżysera. Jeśli nie możesz swojemu idolowi powiedzieć, ile dla ciebie znaczy – pokaż mu to. To kluczowe przesłanie, które komunikuje to dzieło. Końcowe słowa skierowane wprost do Elia Kazana wyrażają najwięcej: and the only way I could tell you how much you meant to me | was by making movies[5].


/ Agnieszka Wrzos 


[1] M.Scorsese, K.Jones, Letter to Elia, 2010, min. 00;02:47
[2] M.Scorsese, K.Jones, Letter to Elia, 2010, min. 00:02:33
[3] M.Scorsese, K.Jones, Letter to Elia, 2010, min.00:55:25
[4] M.Scorsese, K.Jones, Letter to Elia, 2010, min.00:19:32
[5] M.Scorsese, K.Jones, Letter to Elia, 2010, min.00:58:40

865e62ee3a639fcf70207a2d47f002ae

Znacznej części miłośnikom X muzy dzieła tego nie trzeba przedstawiać. Dramat biograficzny w reżyserii Martina Scorsese dziś jest filmem kultowym, a kreacja Roberta De Niro (wcielającego się w postać Jake'a La Motty ) niezapomniana.
Prezentujemy Wam kilka fotografii, które uwieczniły plan zdjęciowy – Los Angeles 1979 rok.
17
21
22
kj
3e846e23cbeea71a6e64f33f0f177b63  43ee
93849da5d67c17702ed325d637a1c055
805fac6c3ab3740ab4bf948ae0482331Robert DeNiro i Jake LamottaRobert DeNiro consulting with Jake Lamotta on the set of Raging Bull
e912b08a5bbb17993c982e61763a9889

Zdarza się, że włączamy telewizor po to by zagłuszyć otaczającą nas ciszę. A może warto zajrzeć głębiej w program telewizyjny, odsunąć na bok kanały informacyjne i natknąć się na prawdziwe perełki...?
Starsze posty Strona główna

INsTAGRAM

INsTAGRAM

AGNIESZKA

AGNIESZKA
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Designed By OddThemes | Distributed By Blogger Templates