Bulwar Filmowy - blog filmowy
  • STRONA GŁÓWNA
  • FILM
    • RECENZJE
    • ARTYKUŁY
    • MUZYKA FILMOWA
    • HISTORIA FILMU
    • WYDARZENIA
    • KSIĄŻKI FILMOWE
    • NAGRODY
    • RANKINGI
    • KONKURSY
    • PROJEKTOR - FILMY NA STRYCHU
  • LUDZIE FILMU
    • AKTORZY
    • REŻYSERZY
    • SCENARZYŚCI
    • PRODUCENCI
    • ROZMOWY
  • GALERIA
  • O MNIE
  • KONTAKT
    • E-MAIL
    • WSPÓŁPRACA
5623a096556ffc566a82cbef26206fc4

Peter Jackson – reżyser, scenarzysta, producent. Pasjonat i indywidualista, który tworzy swoje dzieła od podstaw. Jest najbardziej znanym i cenionym nowozelandzkim twórcą filmowym, którego miłość do X muzy zaczęła się już w dzieciństwie i trwa po dziś dzień. Droga artystyczna, którą przeszedł jest bardzo barwna i interesująca.  Rozpoczynając od specyficznych, slapstickowych horrorów i marionetkowych bohaterów w latach dziewięćdziesiątych poprzez oscarową trylogię Władca Pierścieni, aż po hity box officów na całym świecie. Pater Jackson jest jednym z tych twórców, którzy swoje osobiste zainteresowania przenoszą na taśmę filmową i dzielą się z nimi ze światem. Przede wszystkim jednak Peter Jackson nie boi się realizować swoich marzeń.


Dziś obchodzi urodziny. Wszystkiego najwspanialszego Mistrzu!

8e18462a41e9545a0c3020b8aeb229a6


peter-jackson-by-BikerScout[2235]

f1096670521afde7ce11f535ec47a253


issue_37_hobbit_2_a_p
 

5786d296cf48164a8f81b45c1b6b5a36

Na planie zdjęciowym: 

14b3e6b68a85550c5743bca2bc7ad7bc

37bc86a2b9a37efdd120a35e7fa0f495

330ded42f32f65dfc1de288769676eed



Peter Jackson, with the miniature setreproducing 1950s Newtown from the film 'Braindead'


a64e3f967f98248951e69f674fc9404f

tumblr_m682y4t2Dp1r5aftqo1_1280

307e9dd68dee13d20162605a43e1c6de



tumblr_n7yc0bNdbz1qflgwpo8_500



peter-jackson_1572468c



Peter-Jackson-Laketown

421481b963fbd044da5d1d3456aad213

10743775_1029509770399165_597024106_n

341831-peter-jackson-et-sa-femme-fran-walsh-637x0-2

najlepszą sztukę tworzy miłość - z żoną Fran Walsh
Oscary 1954 - Grace Kelly & Marlon Brando

Sobotni wieczór sprzyja wielkim wyjściom, festiwalom i czerwonemu dywanowi.
Powróćmy jeszcze raz do roku 1954 i świętujmy razem z Kelly ("Dziewczyna z prowincji") i Brando ("Na nabrzeżach").

Oscary 1954 - Grace Kelly & Marlon Brando

Oscary 1954 - Grace Kelly & Marlon Brando

Oscary 1954 - Grace Kelly & Marlon Brando

Oscary 1954 - Grace Kelly & Marlon Brando
 
Oscary 1954 - Grace Kelly & Marlon Brando

Oscary 1954 - Grace Kelly & Marlon Brando 
Oscary 1954 - Grace Kelly & Marlon Brando

Oscary 1954 - Grace Kelly & Marlon Brando




Billy Wilder uznawany jest za wybitnego twórcę kina klasycznego. Nie możemy zapomnieć jednak, że to autor przekorny, przedstawiający amerykańską rzeczywistość w sposób dość sceptyczny. Wychodzi poza utarte schematy prezentowania bohaterów, ukazując ich w zupełnie nowym świetle, tak samo, jak świat ich otaczający. Pozbawiani moralnego kręgosłupa, cyniczni, a z drugiej strony mający w sobie coś dobrego, wzbudzają sympatię widzów, szczególnie wtedy, kiedy w momentach przełomowych dokonują właściwych wyborów. Postacie te są charakterystyczne dla filmografii Wilder‘a – a jest ona niezmiernie bogata i różnorodna, zarówno gatunkowo jak i tematycznie.


Urodzony na polskich ziemiach, w Suchej (obecnie Beskidzkiej, wtedy zawłaszczonej przez monarchię austro-węgierską) reżyser, zdobywca sześciu Oscarów to niezaprzeczalnie artysta unikatowy. Jako autor kina jest charakterystyczny, nietrudno odróżnić jego dzieła od innych z epoki Złotej Ery Hollywood czy lat późniejszych. Przez wielu komizm uważany jest za nieodłączny element jego obrazów, jednak tego typu akcenty nie dominują nad innymi, a świetnie się uzupełniają. W szczególności uwidacznia się to w filmach noir, gdzie elementy komiczne służą głownie do rozładowywania napięcia czy uwydatniania negatywnych cech amerykańskiego społeczeństwa w sposób niezwykle satyryczny. Bulwar zachodzącego słońca to właśnie tego typu obraz.

Dzieło opowiada historię zapomnianej gwiazdy kina niemego Normy Desmond (Gloria Swanson) – jej dramat związany z nadejściem ery filmu dźwiękowego. Dźwięk zwiastował jej koniec. To także historia młodego, bankrutującego scenarzysty Joe Gillisa (William Holden), który niespodziewanie stanie się częścią złudnych nadziei naszej bohaterki. Przyczynią się one nie tylko do zguby Joe’go, ale także zniszczą ją samą. 

Obraz ten najczęściej analizowany jest pod kątem cynizmu i zakłamania „Fabryki Snów”, kultu gwiazd i ich rychłych upadków. Dla mnie to także historia straconych marzeń, bezpowrotnie zaprzedanego życia i opowieść o miłości – mrocznej, nieprzewidywalnej. Film to, naprawdę mocne studium postaci. Być może jedne z najlepszych w kinematografii. Pod karykaturami każdego z charakterów kryją się złożone ludzkie cechy, które nadają dziełu życia i świadczą o jego wielkości. Cała siła historii rozpoczyna się wraz z pojawieniem się Normy. Jej psychologia jest niesamowita, w głównej mierze dzięki nadzwyczajnemu sportretowaniu przez Glorię Swanson.


Wilder w różnoraki sposób portretował swoje bohaterki – jednym z typów są femmes fatales, często określane jako kobiety-niszczycielki. Mają one odwagę chcieć czegoś więcej niż oferują im czasy, w których przyszło im żyć i przyjmować określoną rolę. Silne, wiedzą czego pragną i dążą do tego, nie bacząc na konwencje. Za każdym razem skazywane są jednak przez reżysera na klęskę. Płacą wysoką cenę za swoje ambicje i niezależność. Taką bohaterką, niezaprzeczalnie jest Norma Desmond. Pragnie sławy, światła reflektorów, uznania – uosabia wyobrażenie o dawnej epoce, która bezpowrotnie już minęła. Została złamana w ten standardowy sposób, w jaki Hollywood łamie ludzi, przekonując ich do zmiany swojego człowieczeństwa w gwiazdorstwo. Można rzecz, że Norma nieustannie gra – wielką gwiazdę, kochankę – i ta gra prowadzi ją do upragnionego celu. Interakcje z innymi ludźmi traktuje jak sceny z niemego filmu – z wielkimi, przesadzonymi i ekspresyjnymi gestami. Zdaje sobie sprawę ze swych ograniczeń, wieku i urody która już nigdy nie powróci. Wierzy jednak, że jej dzień jeszcze nadejdzie. Nie wystarcza jej luksusowe życie w wielkiej posiadłości, ponieważ nosi piętno niezabliźnionej starty. Następstwem tego jest samotność. Nie docenia miłości Maxa – jak wiemy, kogoś więcej nie służącego. Uzależnia od siebie Joe, czyniąc go swoim kochankiem i utrzymankiem, któremu potem nie pozwoli odejść. Przewrotnie dzięki niemu spełni swoje największe marzenie – stanie w świetle jupiterów. Norma jest jednak jeszcze na tyle ludzka, by być rozpaczliwie samotna, nadal na tyle ludzka, by targnąć się na swoje życie. I na tyle ludzka, żeby w dwóch mężczyznach jej życia, wzbudzić oddanie. Jej człowieczeństwo z gwiazdorstwem ścierają się – za grę płaci jednak wysoką cenę. Popada w szaleństwo.


Glorię Swanson w latach dwudziestych. nazywano „królową Hollywoodu” – słynęła z niezwykłego talentu i urody. Była jedną z najbardziej znanych i cenionych kobiet na świecie. Wraz z przełomem dźwiękowym w kinie jej gwiazda zaczęła blaknąć. W latach czterdziestych występowała w teatrze i w telewizji, a następnie poświeciła się swoim prywatnych zainteresowaniom. Kiedy Wilder zaoponował jej rolę Normy, nie grała w filmie od ponad 10 lat. To wszystko sprawia, że w kreacji tej dostrzegamy, że nie mamy do czynienia jedynie z rolą. Z niemal chirurgiczną obojętnością używa swoich życiowych doświadczeń, balansując tym samym na granicy fikcji i tego co realne – podczas gry nieustanie musiała zmagać się z własną przeszłością.

Joe to młody scenarzysta, który pragnie zaistnieć w Hollywood. Przechodzi kryzys własnej wartości w momencie kolejnych porażek. Za wszelką cenę pragnie potwierdzenia swojej męskości i zaradności. Pragnie uciec od monotonii życia i kiedy nadarza się ku temu okazja korzysta z niej. Joe na pierwszy rzut oka może wydawać się rozgoryczonym żigolakiem. Jednak kiedy zagłębimy się w tę postać, okazuje się być ona bardziej skomplikowana i złożona. Joe nie jest gotów sprzedać swojego człowieczeństwa, by żyć życiem Hollywood. Jego moralność jest wielokrotnie zagrożona, ale nie stracona. Zauważamy to już na samym początku, podczas pierwszego spotkania z Normą. Nie uwodzi jej, nie prowadzi kokieteryjnej rozmowy, raczej to spotkanie bawi go. Dopiero kiedy Norma wspomina o pisanym przez nią scenariuszu, widzi szansę dla siebie, aby stanąć ponownie na nogi. Wykorzystuje Normę do osiągnięcia własnych celów, wikłając się w tym samym w skomplikowaną relację. Często jego działania są wątpliwe moralnie, co chwilami burzy jego czar, ale nigdy nie ostatecznie, bo wiem sam także staje się emocjonalnym więźniem. Współpraca z podstarzałą gwiazdą kina niemego miała być dla niego sposobem na problemy finansowe, a stała się ostatecznie jego zgubą. Kiedy Norma uwodzi go, stara się tego nie zauważać, odrzuca myśli o kobiecie. Wszystko staje się jasne podczas przyjęcia noworocznego, Joe postanawia odejść. Jednak tak się nie dzieje. A próba samobójcza Normy wiąże go z nią emocjonalnie już na zawsze. Zdaje sobie on sprawę, jak i Max z jej samotności i nie pozwala mu to jej opuścić. Wszystko powoli się rozpada, ponieważ żadne z nich nie jest wstanie uratować zapomnianej gwiazdy. Na dodatek serce Joe od jakiegoś czasu należy do Betty, pracownicy studia Paramount.


Bohaterem, o którym nie można zapomnieć jest Max. Sprawa ważenie często postaci wyjętej rodem z klasycznego horroru. Szczególnie kiedy w jednej ze scen gra na organach kompozycję Bacha. Wilder wzmacnia te idee poprzez ujęcia Normy w kilku scenach w taki sposób, aby sprawiała ważenie panny młodej z „Frankensteina" James’a Whale’a. Historia Von Mayerling’a staje się bardziej niedorzeczna, kiedy dowiadujemy się o jego przeszłości. Był on reżyserem, który zrobił z Normy gwiazdę, kiedy ta była jeszcze nastolatką. Był on także jej pierwszym mężem. Po latach rozłąki błagał o możliwość powrotu – jak mówi do Joe’ego: życie bez niej „było nie do zniesienia”. Z jednej strony moglibyśmy pomyśleć o Maxie jako o dziwnym, trochę niebezpiecznym byłym mężu, którym kierują egoistyczne pobudki. Z drugiej zaś pojawia się pytanie, co na tym zyskuje? Jedynie brak szacunki i żadnych uczuć. Pracuje niestrudzenie jako służący, wspiera i podtrzymuje w Normie wiarę, że wciąż jest wielką gwiazdą. Możliwe, że Max pomaga jej najlepiej, jak potrafi, ponieważ zdaje sobie sprawę, że nie ma świecie innej osoby, która mogłaby to zrobić za niego. A może i w nim tkwi odrobina szaleńca, którego chorobliwa miłość nie pozwala mu odejść.

Wyjątkowe, przenikające swoją złożonością i tajemniczością, charaktery wyraziście zarysowuje mroczny klimat charakterystyczny dla filmu noir. Głębokie cienie, sfery ciemności przerywane jasnością, szersze ujęcia dają nam iluzję ponurej wizji rzeczywistości. Wyjątkowe zdjęcia John F.Seitza podkreślają (w wizualnej formie) prawdziwe oblicze Fabryki Snów – ludzkiej rozpaczy i samotności. W obrazie filmowym zauważamy zaburzoną chronologię zdarzeń. Otwierająca film sekwencja pokazuje nam już nieżyjącego Joe, który staje się narratorem historii. Jego ciało bezwładnie pływa w basenie należącym do Normy Desmond. Relacji z tego, co doprowadziło do tragicznej śmierci mężczyzny paradoksalnie dostarczam nam on sam. Jest to relacja szczera, bo nie ma on już nic do stracenia. Dokonuje w ten sposób rachunku sumienia.


Dzieło jest o tyle wyjątkowe, że Wilder i współscenarzyści odważyli się być na tyle realistyczni, aby inspirować się prawdziwymi osobistościami. Wielu aktorów w epizodach zagrało samych siebie – m.in. w scenie gry w brydża pojawiły się takie gwiazdy jak Anna Q. Nilsson, H.B. Warner czy Buster Keaton ze swoją osławioną już kwestią „pas”. Ceniony reżyser Cecil B. DeMille pojawia się również we własnej osobie. Kiedy Norma odwiedza studio Paramount i prosi go o przeczytanie jej scenariusza, on kręci swój prawdziwy obraz Samson i Dalila. Historia Maxa von Mayerling to niewątpliwe w dużej mierze historia aktora go grającego, Ericha von Stroheima. Niegdyś ceniony reżyser kina niemego, nakręcił tylko dwa dźwiękowe dzieła. W Bulwarze Zachodzącego słońca widzimy fragmenty filmu Królowa Kelly, reżyserowanego przez von Stroheima, ale dokończonego i zmontowanego już bez jego udziału. Główną rolę w nim gra Gloria Swanson. Przekroczenie budżetu i czasu wywołały pewne naciski ze strony wytwórni co do ostatecznej formy dzieła. Reżyser nie zgodził się na to i został odsunięty m.in. za sprawą Swanson, która była jego producentem. W dziele Wildera, ku naszemu zdziwieniu, projektor obsługuje Max.

Bulwar Zachodzącego słońca miał swoją premierę w czasach, kiedy prym wiodły ironiczne komedie i musicale. Obraz był jednym z pierwszych, który „stolicę filmu” sportretował jako świat ulotnej sławy, gdzie wszyscy gonią za sukcesem, pieniędzmi i popularnością. Został on nakręcony ponad sześćdziesiąt lat temu, jednak przesłanie, które ze sobą niesie nie straciło z biegiem lat na aktualności. Staje się ponadczasowe. Jest to opowieść gorzka i smutna, ale jakże prawdziwa. Wzbudza w nas rozmaite refleksje w zależności od naszych osobistych przeżyć i doświadczeń. Nie musimy naszych rozważań kierować do odległego dziesiątki tysięcy kilometrów Hollywood. Wystarczy rozejrzeć się dookoła. Kto z nas nie mógł poradzić sobie z jakimiś wydarzeniami z własnej przeszłości? Albo czy nie znamy osób, które nie potrafią przystosować się do nowej rzeczywistości, do zmian, które są nieodłączną częścią naszego życia? Wielu z nas często uparcie i często bezsensownie trzyma się wyimaginowanego świata złudzeń, aby uciec od szarości dnia codziennego. Tacy też byli bohaterowie dzieła Wilder’a, żyjący w miejscu, w którym nieustanie odbywa się spektakl życia. Zagubieni, samotni w świecie marzeń i iluzji.

/ Agnieszka Wrzos




Strona główna

INsTAGRAM

INsTAGRAM

AGNIESZKA

AGNIESZKA
Obsługiwane przez usługę Blogger.

Designed By OddThemes | Distributed By Blogger Templates